Profesor Stefan Stuligrosz nie żyje!
Nie znajduję słów, którymi mogłabym wyrazić żal i ból, ale i zdziwienie! Panie Profesorze – Pan jest Wieczny! Nie wierzę, po prostu nie wierzę!

Dla mnie, ale i dla nas wszystkich Stefan Stuligrosz to cała Epoka, to moja edukacja muzyczna, to edukacja kilku pokoleń, to Autorytet i wartości.

Pamiętam Pana listy z Ameryki, czytane w Radio, pamiętam Msze Święte u Dominikanów w Poznaniu – koledzy mówili:
„idziemy, Stefan zagra jak zawsze na organach”, i my, młodzi głównie dla Pana szliśmy akurat na tą Mszę.
A kiedy w 2000 roku zapraszałam Pana ze swoimi „Słowikami” na szczególny koncert w Konkatedrze Ostrowskiej w ramach VIII Chanterelle Festival
(Koncert Przełomu Wieków – ale święciliśmy przede wszystkim Pana 80-lecie) wielu moich Przyjaciół pomagało mi z radością, bo – jak podkreslali:
„Profesora Stuligrosza szanuję jak ojca”.

Muzyczny Poznań bez Pana? Chóralna Polska …?  trudno to sobie wyobrazić.

Żegnamy Pana z żalem ogromnym, ale Pan jest już na tym lepszym ze światów!
A my?… dołączymy do Pana – taka kolej rzeczy – i znów będziemy słuchać śpiewu „Anielskich Słowików” pod Pana  dyrekcją i tych dłuuugich opowieści,
połączonych z katechezą.
Tylku tu i teraz – już nic nie będzie tak samo.

Jadwiga Jankielewicz

 

Tagi: